Aktualności

01 grudnia 2014

Kierował wyrzutnią rakiet i karetką pogotowia, teraz pracuje w ZKM

Już za chwilę rozwiązanie drugiego etapu konkursu „Oceń ZKM i wygraj bilet miesięczny”. Wkrótce dowiemy się kto tym razem wygrał bilety i zestawy gadżetów i kto zdaniem pasażerów okazał się najlepszym kierowcą i motorniczym. Tymczasem przedstawiamy sylwetkę kierowcy Pana Arkadiusza Guenthera, który okazał się bezkonkurencyjny wśród kierowców w pierwszym etapie.

 
Pan Arkadiusz, z wykształcenia elektronik, od kiedy pamięta, zawsze chciał być kierowcą. Zaczął już w wojsku, gdzie prowadził samochody ciężarowe. Był też kierowcą wyrzutni rakiet i karetki, a od 10 lat wozi pasażerów w Zakładzie Komunikacji Miejskiej w Gdańsku.  Prywatne życie Pana Arkadiusza kręci się wokół piłki nożnej i 5-letniego syna. Jak sam mówi, wszystko wskazuje na to, że syn pójdzie w jego ślady.

 
– Syn bardzo lubi jeździć autobusami. Ciekawi go wszystko, a najbardziej stare autobusy. Ja bardzo lubię swoją pracę, dlatego nie miałbym nic przeciwko, gdyby mój syn też chciał zostać kierowcą. Czasem podpatruje mnie podczas pracy, jak na przykład ostatnio, kiedy razem z moją żoną jechali moim autobusem do kina.

 
Mimo, że kierowcy ZKM nie jeżdżą zawsze na tych samych trasach, Pan Arkadiusz ma nie tylko swój ulubiony wóz, ale także swoją ulubioną linię.

 
– Przez kilka lat jeździłem prawie codziennie na 112. Dla mnie najlepsza linia jaka może być. Ludzie mnie tam znali, mówili „Dzień dobry Panie Arku”. Ja też znałem pasażerów. Wiedziałem, że ta pani na pewno się spóźni, a tamten pan na pewno będzie dobiegał. Dobrze wiedzieli, że na nich poczekam, a potem mi dziękowali.

 
Powodów do dziękowania zdarzało się zresztą dużo więcej, bo Pan Arkadiusz z uśmiechem wspomina czekoladki czy cukierki, które przynoszą mu głównie pasażerki. Zapytany o to, gdzie jest sekret jego sukcesu i co robić, żeby pasażerowie doceniali pracę kierowców, odpowiada bez wahania:
– Wystarczy po prostu obserwować ludzi.  Zawsze, jak ktoś kupuje u mnie bilet to staram się uśmiechnąć, coś dobrego powiedzieć. Jak widzę jakieś smutne osoby, to też od razu się uśmiecham. Potem pasażerowie mi mówią, że chce im się wtedy do pracy jechać. Oczywiście zdarzają się też niemili pasażerowie, tacy, co wstali lewą nogą, ale wtedy zawsze staram się odpowiedzieć jakimś żartem i rozładować złe emocje uśmiechem.

 
Na koniec Pan Arkadiusz dodaje:

 
– Chciałem bardzo podziękować wszystkim pasażerom, którzy na mnie głosowali, to bardzo motywuje do pracy, ale najbardziej chciałbym podziękować mojemu synkowi Rafałowi i ukochanej żonie Monice.

 
Przyłączamy się do podziękowań, bardzo gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów.
Kierował wyrzutnią rakiet i karetką pogotowia, teraz pracuje w ZKM